Dziś w sieci znajdziemy wiele rzeczy jak kasyna online, wiadomości, portale informacyjne czy też portale społecznościowe. Niestety coraz częściej padamy ofiarami oszustwa. Niektóre witryny udają nawet kasyna z popularnymi grami, takimi jak Mucha Mayana kasyno, zaś na Twitterze, Facebooku królują trolle. Niedawno na całe szczęście dowiedzieliśmy się, że Facebook i Twitter sukcesywnie likwidują konta rosyjskich trolli.

Rosyjska ingerencja w wybory

O tym, jak silne jest dziś oddziaływanie sieci, zwłaszcza mediów społecznościowych mogliśmy się dowiedzieć w 2016 roku. Wtedy to też nieoczekiwanie wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych wygrał Donald Trump. Trzeba przyznać, że prowadzona przez niego kampania przyniosła spore efekty. Dziś się jednak okazuje, że mniejszy lub większy wpływ na wybory miała Rosja. Opublikowany w tym roku raport komisji ds. wywiadu w Senacie USA to efekt 3,5 roku prac komisji. Według niej to z polecenia Władimira Putina doszło do włamania na konta mailowe powiązane z Partią Demokratyczną oraz Hillary Clinton.

Ponadto wedle raportu Paul Manafort, były szef sztabu wyborczego Trumpa współpracował z Rosjanami. Przy tym wskazano właśnie, że przez różne media społecznościowe rosyjski pracownicy ingerowali w opinię publiczną, tworzyli materiały kompromitujące Clinton, jednocześnie chwaląc Trumpa. Według komisji główną pracę wykonywała rosyjska organizacja IRA (Internet Research Agency), która została opłacona przez Kreml.

Działania przeciw IRA

Już 3 listopada tego roku w Stanach Zjednoczonych powinny odbyć się wybory prezydenckie, w których to do pojedynku o fotel prezydenta USA staną urzędujący Donald Trump oraz przedstawiciel Demokratów Joe Biden. Eksperci od samego początku podejrzewali, że także i w tym momencie Rosjanie zechcą ingerować w wybory. Wiąże się to z faktem, że Trump prowadzi dosyć ulgową politykę wobec Rosji, czego nie można z kolei powiedzieć o Demokratach. Obecnie trwa dosyć ostra i intensywna kampania wyborcza, w której obie strony mocno korzystają z mediów społecznościowych. Zarówno Facebook jak i Twitter mogą jednak być wykorzystywane do szerzenia dezinformacji związanych z wyborami.

Niedawno Facebook i Twitter ogłosiły, że wspólnie dokonały blokady w swoich serwisach kilkunastu kont, które były prowadzone przez rosyjską farmę trolli z IRA. Z owych kont publikowano fake newsy, a także odnośniki do serwisu internetowego PeaceData. Zdaniem Facebooka jak i wielu ekspertów PeaceData służy jedynie publikacji nieprawdziwych informacji, których zadaniem jest manipulacja opinią publiczną. Udostępniane tam informacje po raz kolejny miały szkalować Demokratów oraz wpływać na opinię niektórych wyborców.

Zdaniem Facebooka IRA stworzyła fałszywą stronę www, obsadziła ją fałszywymi redaktorami, jak i zapełniła zdjęciami wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję. Nowa sieć trolli miała 13 kont i dwie strony, z około 14 000 obserwującymi. Twitter poinformował, że zawiesił pięć kont powiązanych z PeaceData za znaczną manipulację platformą, którą możemy wiarygodnie przypisać rosyjskim podmiotom państwowym.

Firma stwierdziła, że tweety z kont były niskiej jakości i „spamerskie”. Prawdopodobnie znaczna część treści na PeaceData została skopiowana z innych witryn internetowych, chociaż część została stworzona przez nieświadomych niezależnych reporterów. Wielu z nich dostawało stawkę od 75 do 250 dolarów za artykuł szkalujący działania USA lub Wielkiej Brytanii.

Do całej sprawy odniósł się oczywiście serwis PeaceData, który odparł wszelkie zarzuty. Ich zdaniem są w pełni wiarygodnym źródłem informacji. Jedno jest pewne, w tym roku rosyjska ingerencja w wybory prezydenckie w USA może zostać powstrzymana lub znacząco ukrócona, czego dowodem są obecne działania Facebooka i Twittera.